Uwaga: ta strona może używać plików cookies, jeśli chcesz tego uniknąć, wyłącz obsługę cookies w twojej przeglądarce

karta z kalendarza - wspomnienie


  Nazywam się Mariusz Makuch i jestem klerykiem WSD w Radomiu.  Chociaż miałem przyjemność być na czterech turnusach( wszystkie były specyficzne a atmosfera radości rozpływała się po budynku) to właśnie na 4 turnusie rozpoczął się mój proces nawróceniaJ z czego jestem PANU BOGU wdzięczny.  I były to dla mnie prawdziwe rekolekcje, rekolekcje życia.

  Pierwsze słowa jakie skierował do nas ks. Marcin, kapelan turnusowy pamiętam do dziś. Zaznaczył, żebyśmy traktowali ten czas jako rekolekcje, a na nich jest trudno i szatan będzie chciał zniechęcić nas byśmy się poddali, ale tak nie może być, nie możemy się poddać musimy walczyć, a każdy z nas jest tu nieprzypadkowo( przypadki są tylko w ortografii).I wtedy nie spodziewałem się, że rozpocznie się wspaniały dla mnie i nas wszystkich okres przemiany, dojrzewania i trwania przy BOGU na co dzień.

  Ks. Marcin Rokita, zachwycił mnie przykładem życia. Pokazał, że kapłaństwo jest piękne i warto być i żyć dla ludzi. Konferencje, codzienna Eucharystia, kazania i wieczorna kompleta( a przed nią niekończące się rozmowy) sprawiały, że z dnia na dzień cieszyłem się, że tu jestem i mogę nabierać doświadczenia.

  Na rekolekcjach spotkałem wielu ciekawych i wartościowych ludzi: podopiecznych(Jana, którym się opiekowałem) i wolontariuszy. Jedni i drudzy wnosili kawałek siebie, swojego doświadczenia z BOGIEM oraz bliźnim. Bardzo mnie cieszy, że jest tak wielu ludzi, którzy ?zarażają? BOGIEM. Pamiętam jak zadzwoniłem do mojego przyjaciela Barta i podzieliłem się radością z bycia właśnie tu w Piekoszowie z ludźmi, którzy są piękni STWÓRCĄ. Widać to po oczach i twarzy. I poznając m.in. Anię, Andrzeja, Elę na którą cały czas mówiłem Basia oraz Patrycję utwierdzałem się w przekonaniu, że BÓG ma swój plan skoro podsyła mi ?takich? ludzi, że chce mi coś przez nich powiedzieć. I tak też się stało? Zrozumiałem, że powinienem bardziej swoją postawą świadczyć o JEZUSIE, żyć, opowiadać i o Nim mówić. Ich odwaga, świadectwo życia, wspólne rozmowy to czas błogosławiony. Bo czasami wstydziłem się uczynić znak Krzyża chociażby przy posiłkach czy w miejscach publicznych a kiedy dzieliłem się doświadczeniem NAJWYŻSZEGO to przyciszałem głos. Teraz staram się wcielać to w życie. Rekolekcje z tymi ludźmi oraz moje pielgrzymka w ciszy do Łodzi przyczyniły się do NAWRÓCENIA. Ten zachwyt towarzyszy mi po dziś dzień i jestem z tego zadowolony, cieszy mnie to, że BÓG jest wielki. Jest tak dużo do opowiadania?, że? tego trzeba doświadczyć i tu przyjechać.  Zachęcam wszystkich, którzy chcą tu przyjechać- NIEPOŻAŁUJECIE a więcej ZYSKACIE. A dla tych, którzy jeszcze się wahają, życzę tylko jednego, albo aż jednego ? ODWAGI!:)  

 P.S. Dziękuję wszystkim, których mogłem tu spotkać codziennie otulam modlitwą każdego z Was.